Plany, nadzieje, marzenia i 25!

Dopiero luty – a czy Ty wytrwałeś?

Jako że już praktycznie jest koniec lutego, to chciałam was zapytać o postanowienia noworoczne. Jeszcze w nich trwacie? Ilu takich wyzwań się podjęliście? W jakich dziedzinach? Jestem bardzo ciekawa 🙂

 

Dziś podzielę się z Wami moimi planami, założeniami i małymi marzeniami, do spełnienia w tym roku.

Gdy rozpoczynał się 2020 rok, wiele zaplanowałam, wiele nadziei i planów miałam do realizacji. Miałam siłę i chęć do działania po 2019 roku, który był dobry. Poprzedni rok przyniósł wiele zmian; zaś z 2021 rokiem wiąże wiele nadziei, marzeń i planów, które czekały w kolejce dość długo. Czas na zmienienie też kilku nawyków i wyrobienie nowych.

 

roztargnionaszalona

Postanowienia, nadzieje i plany

Moje postanowienia, jakie podjęłam na ten rok, jak na razie idą dobrze. Większą część realizuje zgodnie z planem jak na przykład postanowienie picia większej ilości wody czy czytania książek (minimum 12 w ciągu tego roku), odkładanie pieniędzy, czy postanowienie wykonania podstawowych kontrolnych badań krwi, wzroku oraz innych. Jedynie co mi kiepsko idzie, to wcześniejsze chodzenie spać – zadbanie o sen. Nie chodzę wcześnie spać. To wymaga większego nakładu pracy, skupienia, samozaparcia i nie wiem czego jeszcze, ale nie zamierzam się poddać. Co do badań to są w planach i w tym roku chce je wykonać. Im szybciej, tym lepiej.

Ogólnie rzecz biorąc takie ogarnięcie kilku sfer życia, które kulały, a żeby były realne do osiągnięcia i rozciągnięte w czasie, by czasem nie włączył się słomiany zapał.

Takie plany; powstały też nadzieje na otwarcie firmy, co swoją drogą jest też moim marzeniem. Jednak strachy też są. Najpierw potrzeba trochę funduszy nazbierać, więc to tak nie od razu. Trzeba poznać te urzędowe kwestie. Dowiedzieć się wszystkiego, co konieczne, żeby potem niespodzianek nie było. I w pierwszej kolejności obliczyć, czy będę w stanie utrzymać te firmę – zwłaszcza teraz. Na teraz w tej kwestii to tyle. Małymi krokami do przodu.

roztargnionaszalona

Małe marzenia najpierw do spełnienia

Po kolejnymmiesiącu niewidzenia się z Mateuszem przyszedł czas, że widzimy się praktycznie tydzień po tygodniu, co cieszy. I w najbliższym czasie nie zapowiada się dłuższa przerwa. W najbliższych dniach po spełniam swoje marzenia – część pomogą mi spełnić moi bliscy, z okazji urodzin. Marzą mi się jakieś małe wycieczki do Karkowa, Wrocławia, Sandomierza i Zamościa w tym roku. Te dwa odtatnie cele podróży są przełożone z zeszłej jesieni – mieliśmy jechać z Mateuszem na rocznicę – nie wyszło; ale do nadrobienia.

Po tym wyjściu w góry zaraz po nowym roku mam nadal takiego Powera i cieszę się, że mi to nie mija. Jasne zdarzyły gorsze dni, ale nadal mam energię i chęci do działania. W pracy jest mi to potrzebne. Poza marzeniami do spełnienia są jeszcze sprawy pilne i przyziemne – takie jak masaże na moje bóle łopatki, które powodowały bezsenne noce, drobne naprawy auta, zmiana okularów czy skończenie z naprawą zębów. Będę sprawdzała klinikę w Łodzi. Poznałam ludzi osobiście – jeśli tak samo delikatnie, ze spokojem i profesjonalizmem podchodzą do leczenia zębów i wszelkich zabiegów, to stwierdziłam, że idę w ciemno i nie szukam już nikogo innego.

PS: Sprawdzone – najlepszy wybór, ale o tym innym razem.

Ćwierćwiecze prawie za mną

Pierwszy raz boję się własnych urodzin, które już…DZIŚ! To chyba oznaka, że dojrzewam do tej dwudziestki piątki i traktuje ją poważnie. Czuje, że powoli czas skończyć z totalną beztroską (oczywiście nie całkiem, dziecko w sobie należy pielęgnować, ale wszystko w granicach rozsądku, jako już dorosła kobieta). Te 25 lat, jakoś lekko napawa mnie lękiem, a jednocześnie czuję ekscytację na myśl, ile jeszcze przede mną.
A czekaj
ą mnie kilka miłych zaskoczeń dzisiejszego dnia. Jestem podekscytowana! Kolejne dni też zapowiadają się przyjemnie i pozytywnie, więc to 25 nie takie straszne?
Staram si
ę patrzeć na ten dwudziesty piąty rok życia przez różowe okulary.

W kwietniu czekają mnie dwa wesela i jedno jeszcze w maju (najprawdopodobniej), więc może uda się wytańczyć. Z tej okazji szykuję się też na zakup nowej sukni! Długiej! Kobietki, jeśli macie jakiś sklep lub model sukni do polecenia, to chętnie przyjmę wszystkie sugestie, propozycje i rady.

 

Mam wrażenie, że przekraczam pewną barierę, sama jeszcze nie wiem czego, ale na razie jawi się to jako coś dużego i nie do pojęcia i ogarnięcia. Może to też dodatkowe wrażenie po dziwnym takim nijakim roku i wszystkich planach, jakie zostały przesunięte. Nazbierało się tego trochę do kupy. Choć najbliższe dni wcale nie zapowiadają się źle. Pożyjemy, zobaczymy.

 

Zaczęłam ostatnio ćwiczyć jogę i pilates, a w sumie mieszaninę tych dwóch, by uczyć się rozluźniać i rozciągać, bo strasznie w ostatnim czasie chodziłam pospinana i nie umiałam się odstresować tak na co dzień. Był czas, że nawet gorące kąpiele nie pomagały. I tu mam na myśli same mięśnie, bo stresu takiego psychicznego, męczącego pozbyłam się w górach. Teraz czas na ciało i o profilaktykę i zapobieganie nagromadzaniu się takich emocji w przyszłości. Bym mogła normalnie funkcjonować, bez jakiś dziwnych przeszkód. Poza tym, no cóż, starość nie radość; z każdym dniem się starzeje i te 25 lat ostatnio moje ciało mi boleśnie przypominało, a będzie tylko gorzej, jeśli się teraz za siebie nie wezmę…

Bo tyle życia jeszcze przede mną, głupio sobie samej stwarzać problemy i robić pod górkę zupełnie niepotrzebnie. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

25

A jak jest z takimi rzeczami u Ciebie? Jak radzisz sobie ze stresem? Co Cię relaksuje?

 

I jak podchodzisz do swojego wieku? Co myślisz o przeżytych już latach oraz o tych, co nadejdą?

 

Jeśli macie jakieś pytania do mnie, zadawajcie je śmiało! Czy to w komentarzach, czy poprzez maila:

Ściskam Was cieplutko kochani,
 

RoztargnionaSzalona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.