#paniinżynier

         Plan był inny, ale spokojnie niczego nie przegapicie. Zmieniły się okoliczności. Skończyłam studia, obroniłam się w środę (16.09.20).

         Jako że emocje są na świeżo, a to dość istotna kwestia, postanowiłam ją opisać. Zresztą — nie będę ukrywać, chcę gdzieś tego tytułu użyć, jak już mogę 😁.


          Nie wiem nawet, od czego zacząć. Te studia to wzloty i upadki. Trudna droga. Męczarnia, obojętność, samozaparcie i czasem zmuszanie się. Jednak dostałam mega dużo pomocy od innych — co mnie ratowało w kluczowych momentach… Od znajomych ze studiów, przyjaciół, chłopaka i rodziny. Mega dużo wsparcia, gdy ja się chciałam po raz setny poddać i rzucić wszystko. Zostawić — nie chciałam tych studiów. Zmuszałam się, ale wiedziałam, że to jakaś opcja, która kiedyś tam się może przydać.

x

       Jakoś z pomocą innych wytrwałam. Dałam radę. Zdałam. Skończyłam. I mimo wszystko, mimo całego psioczenia na te studia, problemy z pracą inżynierską i promotorem oraz komplikacje i przedłużanie terminu złożenia pracy i zmiana promotora, co wyszło na dobre-udało się skończyć. Jestem inżynierem! I jestem z siebie dumna! Choć tego się nie spodziewałam. Poczułam się też wolna. Poczułam się też bardziej dorosła. Mam zakończoną ważną sprawę. Wykształcenie wyższe. Od razu zmieniłam CV: nowe zdjęcie 👆 i zmiana ze „studentka” na „inżynier logistyki” (choć fizycznie zrobił to Mój Kochany Chłopak). Stwierdziłam, że jak już mam, to gdzieś tego tytułu użyję. Bo w sumie czemu nie?


        Jestem szczęśliwa, udało mi się coś osiągnąć-wiem, czemu i komu głównie to zawdzięczam. Te osoby wiedzą. I dziękuję bardzo 💕!

To również Wasza zasługa.

        Myślę, że kiedyś zatęskni mi się za studiowaniem. Lubiłam taki tryb pracy, nauki. Relacje, jakie nawiązaliśmy, wszystkie doświadczenia i przygody, spontany i spotkania. Ogólne wspomnienia mam dobre. Teraz są jeszcze lepsze. Te wspomnienia zostaną, te gorsze się zatrą z czasem.

Jak moja legitka już po pierwszym semestrze. Na zdjęciu totalnie mnie nie widać. To nie jest już „dokument ze zdjęciem” Danych niby jeszcze coś zostało-da się odczytać. Za to jest wszystkie siedem naklejek-je widać wyraźnie! A teraz mam jeszcze ten plus, że jest ona ważna do listopada 😎.

          Było ciężko, czasem to była wojna, ale całe to doświadczenie już jest moje i o nie jestem bogatsza. Finalnie nie uważam tego czasu za stracony czy zmarnowany. Głównie przez ludzi, których tam poznałam. Za to jestem wdzięczna.


         Teraz czas kończyć inne rzeczy, które rozpoczęłam. Na przykład planowanie ślubu kuzynki, czeka też w kolejce zmiana pracy i kursy, na które chce pójść. Pojawił się też blog i teksty na zlecenie.

Mam co robić. Jest tego sporo. Będzie intensywnie. Pół roku miałam przerwy — czas na konkretne działanie. Trzymajcie kciuki 👌!

 

RoztargnionaSzalona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.