„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie”

Ostatni wpis pojawił się tu w styczniu.
 
„Ciemno wszędzie, gdzie głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”
 
I tak jak pisałam, zapowiadał się bardzo intensywny rok. Ostatecznie 2022 jest jeszcze bardziej intensywny,  niż się tego spodziewałam. Działo się tyle, że nawet nie miałam, kiedy tego opisać. A część na razie chce przemilczeć 🤫.
 
Bo nie było tylko cudownie. Były też ciężkie i trudne momenty.
 
Chociaż ten rok ogólnie podsumowując już teraz to była bomba! I hasło z początku roku jak najbardziej było i jest nadal adekwatne „Rok pełen wyzwań, by być szczęśliwą”
 
Te smutniejsze chwile i trudne przejścia nie przeszkodziły mi być naprawdę szczęśliwą i zadowoloną z życia.
 
Najważniejsze plany na ten rok zostały wykonane:
 
🔥 Zostawiłam poprzednią pracę – mimo że pod koniec już nie chciałam tam pracować i było mi ciężko, to samo jej zostawienie i pożegnanie się z dzieciakami z końcem kwietnia było trudnym momentem.
 
🔥 Przeprowadzka do Krakowa z początkiem maja. W październiku druga przeprowadzka w inne miejsce Krakowa. Niespodziewana, nieplanowana, dość szokująca, nagła i nadszarpująca mój i tak nie do końca ogarnięty jeszcze budżet. Do końca roku myślę, że wszystko wyrównam.
 
 
W lipcu i sierpniu zrobiło się ciemno i głucho. Nie wiedziałam co będzie. Nieprzyjemnie zdarzenia przysłoniły mi na chwilę świat i zabrały radość. Wydarzenia te rozerwały też moje serduszko. Wrzesień przetrzymałam. Do tej pory jeszcze jest czasem szaro. Teraz sklejam je na nowo w nowym miejscu i czuje się tu dobrze, lepiej niż się spodziewałam. Mimo pewnych strat i sentymentu do pierwszego miejsca to nowe też jest dobre i ma sporo dużych plusów. Od października sama nadaje kolorów swojemu życiu bardziej świadomie i w zdecydowanie większej ilości 🎨. Co więcej, bardzo mi się to podoba. No i przede wszystkim mam możliwości. Wyznaczyłam sobie na nowo priorytety, takie, na które wcześniej brakowało mi odwagi.
#ciemno #głucho #intensywnie
#ciemno #głucho #intensywnie
🔥 Kolejnym ważnym wydarzeniem w tym było znalezienie nowej pracy, dającej perspektywy, czas i lepszą płacę (albo przynajmniej taką samą – nie chciałam schodzić niżej). Pracuje na recepcji w Hotelu od czerwca i baaardzo lubię tę pracę 💜. Tu jedyne zmiany, jakie zaszły to te, że mam umowę o pracę i niesamowitych współpracowników – kolegów i koleżanki, na których można liczyć 💛
 
🔥 Po drugiej przeprowadzce w tym wszystkim mimo nadszarpniętego budżetu pojawiło się zdecydowanie więcej podróżowania i nie zamierzam się tu ograniczać. Podróżowanie to było moje marzenie – teraz jest czas spełniania tego marzenia i sprawdzania, czy takie życie jest dla mnie.
 
Kwietniowy wyjazd do Bergamo i Mediolanu z Kasią (IG @portafortunea) bardzo udany. On też czeka na zrelacjonowanie. Czyżby szykował się pomału content podróżniczy? 🤔
 
W tym roku było sporo spotkań, więcej wyjść i wyjazdów mniejszych i większych. Tego mi brakowało tak bardzo, że dopiero się rozkręcam, a moja praca i jej tryb bardzo mi umożliwia realizację tych planów. No i finansowo jest też lepiej. Początkiem października zrobiłam też mini parapetówkę z koleżankami z pracy i dostałam pięknego kwiatka na prezent do nowego mieszkania 🪴.
#intensywnie
🔥 Wyjazd na tygodniowe wakacje za granicę w nowe miejsce był. 🇪🇸 Hiszpania – Majorka w październiku i o nim już szykuje wpis.
Poleciałam z mamą na wakacje. Pierwotnie miałam być tam z inną osobą i ten wyjazd wtedy zapewne by wyglądał zupełnie inaczej, choć pewnie równie cudownie ♥️.
 
Z mamą było ekstra! I to mamy pomysł, by płynąć, zobaczyć delfiny, które stały się po prostu symbolem tego wyjazdu 🐬
Obie odpoczęłyśmy trochę aktywnie, a trochę leżąc na plaży. Wróciłyśmy mega zadowolone i opalone z pamiątkami i masą dobrych wspomnień.
 
Jak na razie w jakiś sposób dla nas obu to był wyjazd życia.
 
Pierwszy raz byłam tylko z mamą za granicą. Sporo tych nowości tam było, a cieszyłyśmy się z każdej drobnostki 💙
 
O tym wszystkim konkretniej, już we wpisie o Majorce 🌴.
 
 
Przed wyjazdem kupiłam sobie dziennik podróży, by te wszystkie planowane wyjazdy tam spisać i mieć w jednym miejscu.
Jest cudowny 💛 a pierwsza spisaną w nim podróżą są wakacje na Majorce 💙
#intensywnie
Rozkład jazdy na październik był następujący: 
🔥 18 siostry 🔞 💃  – dużo tańców,  zabawy i radości, a kilka dni później…
 
🔥 Wyjazd do Rzymu 🇮🇹. Dawno tam nie byłam, mijają równe trzy lata od mojego ostatniego pobytu konkretnie w Rzymie. Poza tym perspektywa kolejnego wyjazdu po niecałym miesiącu jest ekstra 💥.
 
Plan i chęć jest jeszcze na wyjazd do Zamościa w grudniu – to było jedno z postanowień na ten rok i zamierzam je wykonać 👌
(no jak nic kontent podróżniczy, tylko kto to będzie opisywał i kiedy? 🤭)
 
 
Co do finansów to powoli (znów) je sobie układam i chce regularnie oszczędzać. Jest to też czas do tej pory najlepszy finansowo, jeśli chodzi o zarobki, ale i kontrolę, na co i gdzie idą potem te pieniądze. A stwierdziłam, że chce zacząć je świadomie wydawać w większej ilości na spełnianie głównie podróżniczych marzeń. Wiem też, że chce się czuć bezpiecznie i nie wydawać totalnie wszystkiego, mając oszczędności. Wszystkie te moje plany są realne do spełnienia także finansowo, co mnie bardzo cieszy.
Jednak wiem, że przez te dwa miesiące muszę lekko spiąć pasa, by potem z tym wszystkim, co planuje, spać spokojnie. I wiedząc, że mam odłożone pieniądze w razie jakiegoś koniecznego większego wydatku. Nazywa się to poduszka finansowa i jestem już w trakcie jej budowania.
 
 
Zostały jeszcze niecałe dwa miesiące tego roku, a szykują się równie interesująco, co poprzednie 10.
 
Bo nie było miesiąca, który nie byłby faktycznie intensywny i obfity w jakieś wydarzenia.
 
 
Pierwszy raz w życiu noc sylwestrową spędzę w pracy. Jestem nawet podekscytowana. 🎉
Dziś troszkę skacze w tym wszystkim i jest chaotycznie, ale też sama chce tu zrobić dla siebie małe podsumowanie tego co się działo wtedy, gdy mnie tu nie było. By potem ze spokojem i bez zbędnych chaotycznych wstawek pisać już o konkretniejszych tematach. Choć pewnie jeszcze, do tego wszystkiego, co się działo, wrócę, bo dużo tego nazbierało.
 
 
Jeśli chodzi o nowe miejsce, po pażdziernikowej przeprowadzcce, by dobrze się poczuć i zrobić je troszkę po swojemu postanowiłam wyposażyć się w kilka nowych rzeczy. Głównym z nich jest piękne zdjęcie z dropu od @couple.away. Jest to pomost nad jeziorem Bohinj w Słowenii.
 
Zakupiłam nową pościel, powiesiłam też światełka i zdjęcia.
 
A z Majorki przywiozłam parę rzeczy, które codziennie będą mi towarzyszyć.
 
 
Co do contentu podróżniczego to od wspomnianych wyżej @couple.away kupiłam również niesamowity przewodnik po Słowenii (który możecie kupić u nich w sklepie – link w bio ich IG, serdecznie polecam 🤍) i na przyszłe wakacje planuje wyjechać właśnie tam. Zobaczymy jak wyjdzie z budżetem i urlopem, bo to takie większe marzenie, no i trochę droższe.
 
Ale bez ciśnienia, a jeśli nie przyszły rok to kolejny – Słowenię chce na pewno zobaczyć.
 
 
A do tego czasu majaczy mi jeszcze Paryż na wiosnę i w odleglejszym kiedyś czasie (bo raczej nie przyszła zima) marzy mi się Londyn. Zimą właśnie.
 
Powoli też budzi się pragnienie zobaczenia Nowego Yorku…
I kilka innych destynacji 🥰
 
A na zachętę i trochę wspominek, a przed pełnym wpisem o Majorce (i to może nie jednym 😉) trochę zdjęć:
#wyjazdy
#ciemno #głucho #wyjazdy #intensywnie
#wyjazdy #intensywnie
#wyjazdy #intensywnie
 
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam 👇.
Tu można się ze mną skontaktować: e-mail i Instagram
 
 
Pozdrawiam cieplutko,
 
Wasza
RoztargnionaSzalona